Logo Pilates Zone by Loranty | pilates Gliwice

Zapisz się

Studio pilatesu, sala z reformerami klasycznymi w ciemnym brązie, jasne ściany, duże przeszklenia. Wpadające wieczorne światło. Logo na oknie Pilates Zone by Loranty.
24 sierpnia 2026

Wrzesień i nowy nawyk.

Wrzesień w studio - dlaczego jesień to idealny czas na nowy nawyk

Prowadzę zajęcia od lat i wrzesień rozpoznaję już po samych wiadomościach. Latem grafik się rozjeżdża - wyjazdy, upały, dni bez stałych ram. A potem przychodzi pierwszy tydzień września i coś w rytmie wskakuje na swoje miejsce. Dzieci wracają do szkoły, praca układa się w tygodnie, a w skrzynce lądują wiadomości od osób, które „od dawna chciały zacząć”.

Ciekawe jest to, że większość z nas z takim postanowieniem czeka do stycznia. Tak jakby nowy nawyk potrzebował fajerwerków, okrągłej daty i mocnego postanowienia w sylwestrową noc.

A gdyby o powodzeniu nowego nawyku decydowała nie siła woli, tylko moment, w którym go zaczynasz?

 

 

Dlaczego wrzesień bije styczeń

Styczeń ma dobry PR. Nowy rok, czysta karta, lista postanowień spisana w noworoczny wieczór. Problem w tym, że to jeden z trudniejszych momentów w całym kalendarzu, żeby cokolwiek zaczynać. Jest ciemno, jest zimno, organizm dochodzi do siebie po świętach, a energia jest na najniższym poziomie w roku. Postanowienie zderza się z porą roku, która zupełnie nie pomaga - i najczęściej to pora roku wygrywa.
Wrzesień działa odwrotnie. Paradoksalnie to nie pierwszy stycznia, tylko pierwszy poniedziałek po wakacjach jest naszym prawdziwym „nowym rokiem”. Po luźnym lecie wraca struktura - i to nie ta, którą trzeba sobie narzucić wbrew wszystkiemu, tylko ta, która przychodzi sama. Rok szkolny, plan pracy, stałe godziny. Ciało i głowa układają się z powrotem w tygodnie, zanim w ogóle podejmiesz jakąkolwiek decyzję.
Właśnie dlatego wrzesień jest łagodniejszym startem. Nowy nawyk nie musi walczyć z chaosem ani z pogodą. Wpina się w rytm, który i tak akurat się porządkuje. To trochę jak wskoczyć do jadącego już pociągu, zamiast rozpędzać go od zera w mroźny, styczniowy poranek.
Widać to zresztą na sali. Styczniowe postanowienia poznaję po tym, że w połowie lutego część nowych twarzy znika - nie z braku chęci, tylko dlatego, że zaczęły pod górę, w najciemniejszym miesiącu, na samej motywacji. Wrześniowe starty wyglądają inaczej. Są spokojniejsze, mniej efektowne na wejściu, a częściej zostają - bo od początku miały się o co oprzeć.
Nie chodzi o to, że w styczniu nie da się zacząć. Da się, i wiele osób zaczyna. Chodzi o to, że jeśli myślisz o nowym nawyku od dłuższego czasu, akurat teraz masz go po prostu łatwiej niż będziesz miał za kilka miesięcy. Warto z tego skorzystać - spokojnie, bez pośpiechu i bez poczucia, że „to teraz albo nigdy”.

 

Nawyk trzyma się rytmu, nie zrywu

Jest takie przekonanie, że nawyk buduje się siłą woli. Że wystarczy odpowiednio mocno chcieć, zacisnąć zęby i wytrwać. Z tego, co widzę na sali, jest raczej odwrotnie. Silna wola to paliwo, które szybko się kończy - świetne na pierwszy tydzień, prawie bezużyteczne w listopadowy wieczór, kiedy pada, jest szaro i nic Ci się nie chce.
To, co naprawdę utrzymuje nawyk, jest znacznie mniej efektowne. To rytm. Stały dzień, stała godzina, miejsce, do którego się po prostu chodzi, bez negocjowania z samą czy samym sobą za każdym razem od nowa. Kiedy ruch ma swoje stałe miejsce w tygodniu, przestaje być decyzją, którą trzeba podejmować siedem razy w tygodniu. Staje się częścią układu dnia - jak praca, jak odprowadzenie dziecka, jak zakupy w drodze powrotnej.
Najłatwiej przyczepić nowy nawyk do czegoś, co w tygodniu już jest stałe. Zajęcia po odprowadzeniu dziecka do szkoły. Stały wieczór w drodze powrotnej z pracy. Ta sama godzina co tydzień, tuż obok punktu, który i tak się nie rusza. Ruch dostaje wtedy gotową ramę, zamiast co tydzień walczyć o wolne okienko - a wrzesień akurat te ramy porządkuje.
I tu znów wraca wrzesień. Bo wrzesień to moment, w którym rytm tygodnia i tak układa się na nowo. Reszta kalendarza wchodzi na swoje miejsce, więc łatwiej znaleźć w nim stałą szczelinę dla siebie. W lipcu ta sama decyzja rozbija się o wyjazdy i zmienne plany. We wrześniu wpisuje się w grafik, który dopiero się domyka - i dlatego łatwiej ją utrzymać.
Dlatego zamiast pytać „czy wystarczy mi motywacji”, warto zadać sobie inne pytanie: „gdzie w moim tygodniu jest stałe miejsce na ruch”. To drugie pytanie prowadzi znacznie dalej niż pierwsze, bo nie zależy od nastroju.

 

Dlaczego jesienią łatwiej zacząć

Po lecie ciało zwykle samo prosi się o strukturę. Wakacje rozluźniają - i dobrze, po to są - ale po kilku tygodniach bez rytmu pojawia się ta charakterystyczna ociężałość i cicha tęsknota za formą. Wrzesień trafia dokładnie w ten moment. Nie trzeba się do ruchu zmuszać wbrew sobie; częściej jest tak, że ciało jest już gotowe i tylko czeka na okazję, żeby wrócić do porządku.
Dochodzi do tego pora roku. Robi się chłodniej, dni się skracają, aktywność naturalnie przenosi się do środka. To, co latem ciągnęło na zewnątrz - rower, woda, długie jasne wieczory - jesienią zwalnia. Powstaje miejsce na ruch pod dachem: regularny, przewidywalny i niezależny od pogody. Studio ma tu swoją cichą przewagę - deszcz za oknem niczego nie odwołuje, a krótszy dzień nie jest wymówką.
Jest jeszcze jedna rzecz, bardziej z głowy niż z ciała. Wrzesień niesie ze sobą naturalny efekt świeżego startu. Koniec lata to wyraźna cezura, kreska postawiona w kalendarzu - „stare” zostaje za nami, „nowe” dopiero się zaczyna. Łatwiej wtedy o decyzję, bo nie doklejasz jej do zmęczonej, ciągnącej się codzienności, tylko do momentu, który sam w sobie jest początkiem. A początek wybacza więcej niż środek.

 

Dlaczego stałe miejsce w kalendarzu robi różnicę

Najtrudniejsze w nowym nawyku nie jest pierwsze wejście. Pierwsze wejście napędza ciekawość - wszystko jest nowe, jest energia, jest „w końcu zaczynam”. Trudne robi się trzecie i dziesiąte, kiedy ciekawość opadła, a rutyna jeszcze się nie utrwaliła. Właśnie na tym odcinku najwięcej osób odpuszcza. I właśnie tu pomaga struktura, która trzyma z zewnątrz, kiedy wewnętrzny zapał siada.
Zajęcia w studiu dają coś, czego samodzielny plan „poćwiczę w domu, kiedy znajdę czas” zwykle nie daje. Mają stałą godzinę, na którą trzeba się pojawić. Są miejscem, do którego się jedzie, a nie kolejną rzeczą do wciśnięcia gdzieś między obowiązki, która przegrywa z każdą inną. Jest też ktoś, kto na Ciebie czeka i kto zauważy, że Cię nie ma. To brzmi drobno, a potrafi przesądzić o tym, czy nawyk przetrwa pierwsze słabsze tygodnie.
U nas dochodzi do tego mała grupa. Pracujemy w mikrogrupach - do pięciu osób na Reformerze, Tower i Wundzie, do ośmiu na macie - nie dla kameralnego brzmienia, tylko dlatego, że w małej grupie instruktor naprawdę Cię widzi. Na starcie nowego nawyku to ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, uczysz się od początku dobrze, zamiast utrwalać błędy, które potem trudno rozplątać. Po drugie, czujesz się zauważona czy zauważony, a nie zgubiona w tłumie - a to właśnie poczucie „tu na mnie czekają” najmocniej trzyma przy praktyce, kiedy zapał z pierwszego tygodnia już minął.

 

Jak zacząć, żeby nawyk został

Powiem to wprost, bo widzę ten błąd co roku: najczęściej odpuszcza nie ten, kto zaczął za słabo, tylko ten, kto zaczął za mocno. Postanowienie „od września ćwiczę cztery razy w tygodniu” brzmi ambitnie, ale rzadko przeżywa październik. Nawyk buduje się inaczej - od małego, ale stałego. Mniej efektownie, za to trwale.
Najlepiej działa regularność rzędu dwóch, trzech praktyk w tygodniu. Na samym starcie ważniejsze od liczby jest jednak to, żeby dzień i godzina były stałe. Lepiej wejść raz w tygodniu i utrzymać to przez cały wrzesień, niż zacząć od czterech razy w tygodniu i zgasnąć po dziesięciu dniach z poczuciem porażki. Ilość dołożysz później, kiedy ruch będzie już wpisany w tydzień na dobre. Fundamentem jest stałość, nie intensywność - to ona decyduje, czy za trzy miesiące wciąż będziesz przychodzić.
Druga rzecz to obniżyć próg wejścia. Im mniej trzeba zdecydować, tym łatwiej zacząć. Nie musisz wiedzieć z góry, która forma pilatesu jest dla Ciebie ani rozstrzygać, czy „się nadajesz”. Wystarczy jeden spokojny pierwszy krok - reszta ułoży się z tego, co poczujesz na sali. Jeśli chcesz wcześniej wiedzieć, czego się spodziewać na pierwszej wizycie, zebraliśmy to w przewodniku dla nowych osób. Nie musisz być gotowa czy gotowy. Wystarczy, że zaczniesz.

 

Wrzesień w Pilates Zone - jak wygląda start u nas

U nas start najczęściej zaczyna się od Pakietu Start - trzech sesji na trzech narzędziach: Macie, Tower i Reformerze. To spokojne wejście w metodę, w którym poznajesz klasyczny pilates od środka i sprawdzasz, co odpowiada Twojemu ciału, zanim zdecydujesz, co dalej. Bez zobowiązania na wiele miesięcy w przód, bez presji na kolejny karnet.
Zaczynamy od rozmowy, nie od trudnego ćwiczenia. Chcemy wiedzieć, z czym przychodzisz - czy to pierwszy kontakt z ruchem od dawna, czy plecy zmęczone biurkiem, czy po prostu chęć spokojnego wejścia w jesień. Na tej podstawie instruktor dobiera pracę tak, żeby pierwsze wejścia były Twoje, a nie przepisane z cudzego poziomu. Jeśli chcesz wcześniej zobaczyć, czym różnią się poszczególne formy pracy, zajrzyj do opisu form praktyki. A jeśli ciekawi Cię, dlaczego klasyczny pilates zaczyna od kontroli i stabilnego centrum, rozłożyliśmy ten mechanizm na czynniki pierwsze w osobnym tekście o tym, jak Pilates działa na mięśnie głębokie.
Kiedy poczujesz, że to Twoje miejsce, pomożemy ułożyć stały rytm - konkretny dzień i godzinę, które wpiszą się w Twój wrześniowy tydzień, a nie będą się z nim bić. Terminy i pełny cennik znajdziesz w grafiku zajęć, a jeśli wolisz najpierw po prostu porozmawiać, wystarczy zadzwonić pod +48 501 489 855. Bez nacisku na żaden kolejny krok - tempo ustalasz Ty, my pomagamy Ci je utrzymać.

 

Podsumowanie

Wrzesień nie jest magiczny, ale jest praktyczny. To moment, w którym rytm tygodnia i tak układa się na nowo, ciało po lecie samo prosi się o strukturę, a pora roku przenosi aktywność pod dach. Nowy nawyk ma wtedy po prostu łatwiej, bo nie musi walczyć ani z chaosem, ani z pogodą, ani z najkrótszymi i najciemniejszymi dniami w roku.
To dlatego wrzesień bywa lepszym startem niż styczeń. Nie dzięki mocniejszemu postanowieniu, tylko dzięki lepszemu momentowi. A nawyk, przypomnę, trzyma się rytmu, nie zrywu - stałego dnia, stałej godziny, miejsca, do którego się chodzi, i kogoś, kto zauważy, że Cię nie ma.
Jeśli myślisz o tym od dawna, nie musisz czekać na okrągłą datę. Wystarczy zacząć mały, ale stały, obniżyć próg pierwszego kroku i pozwolić, żeby ruch znalazł swoje miejsce w tygodniu, który właśnie się porządkuje. Reszta przychodzi z regularności, nie z heroizmu.

 

Zrozum ruch. Wybierz świadomie.

 

 

Pilates Zone by Loranty · ul. Piwna 8, Gliwice 44-100

Praktyka oparta na precyzji i zrozumieniu. Bez rozpraszaczy. Bez pośpiechu.

Pilates. Dokładnie.

 

Często zadawane pytania (FAQ) - wrzesień i nowy nawyk

 

Dlaczego wrzesień jest lepszy na start niż styczeń?

Bo w styczniu postanowienie zderza się z porą roku, która nie pomaga. Jest ciemno, zimno, a energia po świętach jest na najniższym poziomie w roku. Wrzesień działa odwrotnie: po luźnym lecie struktura tygodnia wraca sama z siebie, rok układa się w stałe godziny, a nowy nawyk wpina się w rytm, który i tak właśnie się porządkuje. Po prostu łatwiej zacząć, gdy kalendarz gra z Tobą, a nie przeciwko Tobie.

Ile razy w tygodniu ćwiczyć, żeby zbudować nawyk?

Najlepiej działa regularność rzędu dwóch, trzech praktyk w tygodniu. Na samym starcie ważniejsze od liczby jest jednak to, żeby dzień i godzina były stałe. Lepiej wejść raz w tygodniu i utrzymać to przez cały wrzesień, niż zacząć od czterech razy i zgasnąć po dziesięciu dniach. Intensywność dokładasz później - fundamentem jest stałość.

Nigdy nie ćwiczyłam lub nie ćwiczyłem pilatesu - od czego zacząć we wrześniu?

Najprościej od Pakietu Start: trzech sesji na trzech narzędziach - Macie, Tower i Reformerze. Poznajesz metodę od środka i sprawdzasz, co odpowiada Twojemu ciału, bez decydowania z góry, co dalej. Zaczynamy od rozmowy, a pracę dobieramy do tego, z czym przychodzisz. Nie musisz mieć żadnego przygotowania.

Boję się, że znów nie wytrwam - jak nie odpuścić po kilku tygodniach?

Najtrudniejsze nie jest pierwsze wejście, tylko te kolejne, gdy ciekawość opadła, a rutyna jeszcze się nie utrwaliła. Pomaga struktura z zewnątrz: stała godzina, miejsce, do którego się jedzie, i mała grupa, w której ktoś zauważy Twoją nieobecność. Dlatego zamiast zaczynać za mocno, warto zacząć pomału, ale stale i pozwolić, żeby przy praktyce trzymał Cię rytm, a nie sama silna wola.

Logo Pilates Zone by Loranty | pilates Gliwice

Twoja przestrzeń, Twoja praktyka.

Dokładność to nie tylko technika - to także sposób,

w jaki Cię witamy, prowadzimy i wspieramy.

 

Dołącz do  ZONE i  odkryj pełnię klasycznego Pilatesu, w którym każda praktyka jest przemyślana, bez pośpiechu i w pełnym skupieniu na Twoim ciele. Pilates Gliwice

Nowoczesny kompleks biurowy DL Invest z charakterystyczną architekturą
Eleganckie i nowoczesne budynki z pionowymi pasami w kolorach białym i czarnym
Zaokrąglony budynek z instalacjami technicznymi na dachu
Parking z zaparkowanymi samochodami i droga z przejściem dla pieszych
Logo firmy na jednym z wyższych budynków o podobnym stylu architektonicznym
Gliwice centrum, Piwna 8 | Pilates Gliwice | Pilates Zone
Pilates Zone by Loranty | zajęcia grupowe i indywidualne | opieka instruktorska | Pilates Gliwice | Zdrowy kręgosłup
Pilates Zone by Loranty | zajęcia grupowe i indywidualne | opieka instruktorska | Pilates Gliwice | Zdrowy kręgosłup
Pilates Zone by Loranty | zajęcia grupowe i indywidualne | opieka instruktorska | Pilates Gliwice | Zdrowy kręgosłup

Kontakt i wsparcie

 

       ul. Piwna 8

       Gliwice 44-100

 

       +48 501 489 855

 

       biuro@pilateszone.pl

Polityka Prywatności

Regulamin Serwisu

Cookie Policy

© 2026 Pilates ZONE by Loranty. All rights reserved.

Na skróty

Twoja przestrzeń, Twoja praktyka.

Dokładność to nie tylko technika - to także sposób,

w jaki Cię witamy, prowadzimy i wspieramy.

 

Dołącz do  ZONE i  odkryj pełnię klasycznego Pilatesu, w którym każda praktyka jest przemyślana, bez pośpiechu i w pełnym skupieniu na Twoim ciele. 

Pilates Zone by Loranty | zajęcia grupowe i indywidualne | opieka instruktorska | Pilates Gliwice | Zdrowy kręgosłup
Pilates Zone by Loranty | zajęcia grupowe i indywidualne | opieka instruktorska | Pilates Gliwice | Zdrowy kręgosłup